Przecież tydzień temu panicznie się jej bały!
Nastąpiła jednak jakaś odmiana, czyżby oba tak mocno stukneły się w głowę, a może zaszkodziło im ciągłe wzajemne się zagryzanie i duszenie? Z braku tlenu wymyśliły to?
Tak czy siak najlepsza zabawa jest w pile do drewna. Jeszcze pół biedy, gdyby ta piła nie była w użytku! Ale gdzie tam. Stolarz pracuje, kiciory ciągle włażą pod piłę.
Noooooooooooo aż tak źle to im chyba u nas nie jest? A może? Muszę zrewidować swoje poglądy na ten temat.
Koniec końców zabawa w łapanie kotów i na zmianę zabieranie ich spod piły (na zmianę bo co jednego się teleportowało, to chyc drugi już siedzi na pile, i tak w kółko) skończyła się tym, że koty wyraziły chyba swoje niezadowolenie, że nie mogą się bawić taką świetną zabawką jaka jest piła tarczowa i zrobiły uroczyście siku w trociny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz